Czy wszyscy zarabiają sześciocyfrowe kwoty?

12.04.2017

“Wiem, że mój sąsiad próbował czegoś takiego. Nigdy nie spotkałem osoby, która zarabia w ten sposób więcej niż 1000 złotych miesięcznie. Jeśli ten sposób jest taki idealny, dlaczego ludzie nie zbijają w ten sposób fortuny?” To pytanie większość sprzedawców bezpośrednich słyszała nie raz.

Może być zadawane przez ludzi, którzy albo niewiele wiedzą na temat tego biznesu, albo mają uprzedzenia. Jeśli jednak odsuniemy stereotypy na bok, to pytanie staje się bardzo ważne. Wynika ono z realiów, które wszyscy bardzo dobrze znamy: Nie każdy ma sześciocyfrowe dochody.

I tak samo, jak większość ludzi pracująca w niepełnym wymiarze godzin, czy społecznie, większość sprzedawców bezpośrednich także nie osiągnie takiego dochodu w przyszłości. Nie wskazuje to na jakiekolwiek niedociągnięcia w modelu, lecz świadczy o jego rzetelności i solidności.

Czy byłoby lepiej, gdyby sprzedawca bezpośredni, który pracuje cztery godziny tygodniowo zarabiał tyle samo, co osoba pracująca przez 44 godziny? W tej branży jest wielu ludzi, którzy pamiętają o sprzedaży czy rekrutowaniu wyłącznie po telefonie z przypomnieniem od sponsora. Czy tacy ludzie powinni zarabiać sześciocyfrowe kwoty? Czy nie byłby to wtedy model, który powinien być całkowicie zakwestionowany?

Według mnie jest to najbardziej fascynujący aspekt marketingu sieciowego: w tym biznesie każdy ma szansę zarobić tyle, na ile zasłużył. I, finalnie, jest to wykonalne. W korporacyjnym świecie, gdy trzech wiceprezesów rywalizuje o posadę prezesa, tylko jeden z nich ją dostanie. Podobnie, gdy jest trzech kandydatów do najbardziej intratnej koncesji, również wygra tylko jeden. Jednak w marketingu sieciowym mogą wygrać wszyscy, dopóki wkładają we współzawodnictwo ten sam wysiłek.

Zatem nie każdy w tej branży może zarabiać sześciocyfrowe kwoty i nie zmieni się to także w przyszłości. Jednak urok tej sytuacji tkwi w tym, że aby to osiągnąć, wystarczy jedynie podjąć decyzję.

A wracając do osoby mówiącej o “sąsiedzie”, czy rozważałeś kiedyś doradzenie swojemu dziecku, by nie podchodziło do egzaminu gimnazjalnego czy matury tylko dlatego, że dziecko twojego sąsiada nie zdało?

Hakki Ozmorali, World of Direct Selling

Należymy do